Wszystkie »

  • Wpisów:8
  • Średnio co: 167 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:12
  • Licznik odwiedzin:1 627 / 1505 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Każdy z nas tego przecież chce,
Zatrzymać się by być szczęśliwym.
Mija czas, przemija dzień,
Ja tego chcę - żyć nie na niby.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wróciłam. Trzy lata mnie nie było. Pamiętnik leżał zakurzony na dnie kufra. Nie otwierałam go od ostatniego wpisu. Teraz przeczytałam wszystko. Jak mogłam być tak głupia?!
Mam dziewiętnaście lat. Córeczka ma na imię Leokadia. Jest najśliczniejszym dzieckiem pod słońcem. Ma jasno- brązowe włosy, ale nie bląd, które idealnie komponują się z jej czekoladowymi oczkami... Podała się na ojca, niestety nigdy nie miała okazji go zobaczyć. Trudno... tak pewnie musiało być.
Mama po liku miesiącach ciąży otwarła się, wybaczyła mi i zaczęła mnie wspierać. Bez niej nie dałabym rady.
Już się nie okaleczam. Wtedy uważałam to za pomoc, odbicie od rzeczywistości. Teraz wiem, że to była jedna z njawiększych głupot jakie mogłam kiedykolwiek zrobić. O mało co się nie wykrwawiłam i nie zabiłam przez to dziecka.
Leokadia jest naprawdę kochana! Zdrowa, mądra. Najlepsze dziecko. Szkoda, że tylko nie ma tatusia. Że o mało co jej nie zabiłam. Że tyle bólu i cierpienia to wszystko mnie kosztowało. Ale dla niej jestem teraz w stanie zrobić wszystko. Muszę być dla niej jak najlepszą mamą...
O jej "tatusiu" niestety nie zapomną nigdy. Przypomina mi o nim ona i te wszystkie blizny. Na szczęście nie widziałam go od kąd przestałam chodzić do szkoły.
Nie wiem jak to wszystko będzie. Ale dam radę. Muszę dać radę. Po tym co przeszłam- muszę. Będzie dobrze! Mama mi pomożę, a Leosia to moja codzienna motywacja.
Pamiętniczku... Dziękuję Ci za wszystko, choć jesteś materialny traktuję Cię jak Przyjaciela. Byłeś przy mnie cały czas.
Kartki się już kończą.
Moja historia miłosna też.
Więc to tak się wszystko potoczyło...
  • awatar Never lose hope ;*: No więc już koniec.Czekam na następne opowiadanie.:)
  • awatar arrosa ♥: Właśnie ale się potoczyło :O
  • awatar thesmall: Leokadia, śliczne imię.. szkoda, że tak się skończyło. ;c Ale i tak pięknie zakończyłaś ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nienawidzę! Nienawidzę się!!! Moje życie nie ma sensu! Chcę się zabić!!! Kurwa! Nie mogę. Dlaczego jestem tak okropnie naiwna?!
Pamiętniczku dlaczego??
Znów długo nie psałam. Dwa tygodnie. Przez ponad tydzień płaczę. Jest ze mną źle. Okropnie źle. Chcę umrzeć, ale jednocześnie nie mogę. Nie mogę bo zależy mi teraz na tym czymś. Tym co we mnie siedzi. Tym o czym myślę dzień i noc. Tym przez co płaczę.
Przez tydzień chodziła do Pawła. Robiliśmy to cały czas. Było tak cudownie... Równy tydzień temu- we wtorek, byliśmy u niego. Znów to robiliśmy. Gdy już leżeliśmy po wszystkim dziwnie się czułam.
Jak byłam już u siebie w domu odczuwałam niepokój. Nie spałam całą noc. Serce waliło mi ze sto razy mocniej niż zazwyczaj.
Kolejnego dnia przed lekcjami pobiegłam do apteki. Kupiłam test. Na pierwszej przerwie poszłam do szkolnej toalety. Kurwa! Dwie kreski! Jak powracam wspomnieniami do tamtego dnia to o mało co nie mdleję od bólu głowy przez płacz.
Po pierwsze od razu pobiegłam szukać Pawła. Stał z kolegami. Odciągłam go na bok i ledwo co, drżącym głosem opowiedziałam wszystko, po czym wyciągłam i wręczyłam mu test.
Jego reakcja. Jego reakcja była... była straszna pamiętniczku. Zaczął krzyczeć. Zaciągnąl mnie do męskiej toalety i darł się, że to nie prawda, że go okłamuję. Powiedział, że nie chce mnie znać, że jestem dziwką. Przezywał mnie. O mało co mnie nie uderzył.Ja ryczałam skulona w kącie. Przyrzekałam, że nie kłamię. Że to prawda. Byłam cała czerwona, dusiłam się. Ledwo co mogłam mówić przez łzy i błagałam go by przy mnie został, by mnie wspierał, by mnie nie zostawił. Klękłam przed nim i prosiłam. Uderzył mnie w policzek. Nawet nie poczułam bólu, ale wiem, że to było mocne. Chyba jednak tego było mi trzeba. Bopiero po tym się ocknęłam, prezestałam beczeć, wstałam i przez zaciśnięte zęby wycedziłam: nienawidzę cię.
Jak on mógł mi to zrobić?! Przecież ja sobie nie poradzę. Jego wsparcie jest dla mnie najważniejsze. Ja.. ja nie dam sobie rady..
Po szkole weszłam do domu, stanęłam przed mamą, przytuliłam ją i zaczęłam płakać. Płakałam wtulona w jej ramiona.
- Mamusiuu. - Tylko to udało mi się wyszlochać.
- Kochanie, córeczko, co się stało? Nie płacz. Proszę. - Mama była strasznie zatroskana.
- Mamo, ja przepraszam, przepraszam za wszystko. Szczególnie za to. Przepraszam..
- Co się stało? Coś zrobiłas? W szokle coś nie tak? - Mama nie zdawała sobie sprawy z tego co zaraz usłyszy.
- Nie, nie w szkole. Kurwa! Mamo? Po co ty mnie urodziłaś?! - Wykrzyknęłam. Niestety szybko zdałam sobie sprawę z tych słów. A jeśli moje dziecko kiedyś powie mi to samo? Załamałabym się. Nie mogę usunąć tego dziecka, muszę być dla niego jak najlepszą mamą. Ono musi cieszyć się życiem.
- Co ty wygadujesz?! Dlaczego tak mówisz?! - Mama się zdenerwowała, nawet nie zwróciła uwagi na moje przekleństwo.
- Jestem w ciąży. - Wyszeptałam.
Nie odpowiedziała nic. Jej twarz zrobiła się dziwnie blada. Postarzała się o dobre dziesięć lat. Po prostu wyszła z pokoju. Nie widziałam jej do wieczora. Przyszła do mnie wieczorem i bardzo surowym głosem (jeszcze nigdy takiego u niej nie słyszałam) powiedziała:
- Jutro rano jedziemy do lekaża.- I wyszła.
Położyłam się na łóżku i płakałam godzinę do poduszki. O dwudziestej pierwszej zbiegłam do łazienki i na dnie szuflady znalazłam starą żyletkę taty, kiedy jeszcze żył. Zamkłam się w pokoju, wbiłam ostrze do ręki i przejechałam. Poleciała krew. I tak następnym i kolejnym razem. W końcu zewnętrzna część mojej ręki od łokcia do nadgarstka była mokruśka od krwi, a pod spodem ukrywało się tysiące ran. Pobiegłam do łazienki by zmyć krew, a następnie zawinąć rękę w bandaż. Kompletnie nie interesowało mine co pomyśli mama. Miałam ją w dupie.
Następnego dnia bylismy u tego jebanego lekarza. Za dziewięć miesięcy będę miała córeczkę lub synka.
Mama wcale ze mną nie rozmawia. Chyba będzie musiała przywyknąć do tej wiadomości. Wczoraj w szkole Paweł próbował na siłę wcisnąć mi prochy. Płakałam przy nim, a on miał kpiącą minę. Do szkoły pochodzę jeszcze przez miesiąc, a potem nauczyciele będą chodzić do mnie do domu. Nie wiem jak to wszystko się potoczy.

Psychicznie jest ze mną okropnie. Moja podświadoomość nie daje sobie rady. Staram się o tym nie myśleć, ale jak tu nie myśleć skoro mam to w sobie. Dwie ręce i uda mam w bandażach. Gyby nie dziecko brzuch też bym miała. Niestety to właśnie dziecko jest powodem mojego okaleczania... Boję się popełnić samobójstwa. Nie mogę. A to co robię teraz nie zabije mnie.
Pamiętniczku.. Pamiętasz, jak kiedyś napisałam, że nigdy nie przestanę cię pisać? Przepraszam ale byłam wtedy naiwnym dzieckiem, które myślało, że wszystko będzie dobrze. Nadal jestem dzieckiem. Dziecko będzie mieć dziecko. Kurwa!
Muszę zrobić sobie przerwę. Wszystko uporządkować. Naprawić relacje z mamą. Przepraszam. Myślałam, że to będzie tylko gimnazjalna miłostka.... Ale ja nie kończę. To nie koniec. Obiecuję. Wrócę tu. Jestem jeszcze dzieckiem. Dużo przede mną jeśli się nie wykrwawię. Wrócę tu. nie wiem kiedy, ale wrócę Pamiętniczku...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ale masakra... Lecz chyba pozytywna... Sama nie wiem. Czuję się dziwnie, ale i z drugiej strony szczę sliwie. Choć skrycie.. Pamiętniczku...
Tak jak wczoraj napisałam byłam dziś u Pawła. Jest sobota. Wyszłam z domu o osiemnastej, dziesięć minut później byłam już na miejscu.
Zadzwoniłam dzwonikiem, otworzył. Wyglądał normalnie.
- Ooo, hej. Co ty tu robisz? - Był zdziwiony.
- Odwiedzam cię. - Było mi mega smutno, że tak zareagował.
- Wejdź, wejdź mam wolną chatę. - Na jego twarzy pojawił się ten dawny usmiech, w którym się zakochałam.
- Dlaczego nie odbierałeś? Nie odpisywałeś? Dlaczego nie było cię w szkole?- zasypałam go pytaniami wchodząc do jego domu.
- Byłem chory, ale w poniedziałek już idę do szkoły. - Szczelił banana, faktycznie miał trochę podkrążone oczy, ale nie okazywał tego po sobie.
- A co z telefonem?
- Rodzice w poniedziałek wyjechali do babci do Austrii, tacie zepsuł się telefon i musiałem pozyczyć mu mój. Kartę mam na biurku. Mogę ci pokazać jak nie wierzysz. A babcia jest chora i przyjadą dopiero we wtorek. A coś się stało? Dużo razy dzwoniłaś? - Mówił tak jak zawsze, ale mi w głowie cały czas dudniały słowa mamy.
- Chyba ze sto razy, noi wysłałam jakieś dwadzieścia sms.
- Ojć. - Udał zakłopotanie i zaczął się śmiać. Jednak widząc moją poważną minę spytał. - Coś się stało? Dlaczego jesteś taka smutna?
- Smutna?! Człowieku... smutna?! - Krzyknęłam - Jestem rozdarta! Jak mogłeś?! Jak?! Nigdy w życiu bym nie pomyślała... - Szlochałam.
- Ale o co chodzi? Co się stało? Ja nic nie wiem. Coś nie tak? Mała nie płacz.- Mówił spokojnie i z troską.
- Proszę cię nie udawaj idioty!
- Ale kiedy ja naprawdę nie wiem o co chodzi. Skarbie, proszę powiedz. - Próbował mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
- Co z tą twoja rodzinną kolacją? Co? Moja mama jednak widziała coś innego!
- Co widziała? O co chodzi?
- Widziała Cię z inną! Nie udawaj głupka!
- Jakim cudem?! Naprawdę mieliśmy kolację! Chodź pokażę ci zdjęcia na kompie.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, on włączył laptopa i po chwili pokazał mi zdjęcia na których był on z rodzicami i jakimiś ciotkami i wujkami. Wytarłam łzy z policzka i zrobiło mi się strasznie głupio. Nie właściwie go osądziłam. Mamie pewnie się przewidziało. Ale wstyd. Na szczęście Paweł nie miał innej. Przeprosiłam go, a on przejął moje przeprosiny i mnie czule przytulił.
Siedzieliśmy długo i rozmawialiśmy. Potem stało się...
Odłożył laptopa i zaczął mnie całować... Położyliśmy się na łóżku i nadal całowaliśmy. Tylko, że jego ręce wędrowały po całym moim ciele, a moje po jego. Ściągnął moją koszulkę, a ja jego. Cały czas się całowaliśmy. Nawet nie zauważyłam kiedy założył prezerwatywę. Nawet nic nie poczułam. Byłam tak bardzo w niego zapatrzona. Taka zakochana.
Potem leżeliśmy pod jego kołdrą. Przytulał mnie. Było wspaniale. Idealnie. Cudownie. Najwspanialej. Najcudowniej.
Teraz tylko nie wiem.... Nie wiem czy powinnam. Pamiętniczku. Ja mam szesnaście lat. Nie wiem czy to normalne. Chyba nie powinnam. Ale przecież gdybym mu odmówiła.. nie była by to wtedy prawdziwa miłość, a ja go przecież tak kocham.
Zresztą nic złego się nie stało. Był zabezpieczony. Wiele dziewczyn w moim wieku to robi. Czym ja się przejmuję?
Najważniejsze jest to, że mama się mysliła. Że Paweł jest najcudowniejszym chłopakiem pod słońcem i że było tak pięknie i magicznie.
Pamiętniczku! Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa!!
  • awatar Primrose♥: Bardzo ładne, ale jakby mu wtedy odmówiła i on to zaakceptował. To by dopiero była prawdziwa miłość. Akceptacja zdań drugiej osoby :) Rozdział i tak cudny i co ważne - dłuższy! ;* Pozdrawiam cieplutko.
  • awatar Never lose hope ;*: Następny rozdział proszę.xD
  • awatar blak ❤: Pięknie napisane ! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie rozmawiałam jeszcze z Pawłem. Tamtego wieczoru napisałam do niego sms: "Czy to prawda? Masz inną? Proszę zaprzecz. Jesteś moim światem."
Nie odpisał. Nie odebrał na prawie sto moich telefonów. Nie ma go w szkole od tygodnia. Koledzy z klasy również nie mogą się do niego dodzwonić. Nikt nie chce iść do niego do domu, ponieważ podobno jego ojciec jest strasznie surowy. Nasza wychowawczyni powiedziała, że Paweł jest chory.
A może po prostu nie ma kasy na koncie?
Prawie w ogóle nie rozmawiam z mamą. Chyba jest jej przykro za tamte moje słowa. Ale nie odwołam tego do póki nie dowiem się prawdy.
A jeśli to już koniec? Jeśli to koniec z Pawłem? Koniec mojej historii miłosnej? Jeśli znów powrócę do rzeczywistości? Nie chcę tego. Chcę prawdy. Pamiętniczku pomóż mi ją odkryć... Mam nadzieję, że już nie długo.
Choćby nie wiem co idę jutro do Pawła...
 

 
Znów nie pisałam jakiś czas. No dokładnie trzy tygodnie. Nic takiego się nie działo. Bardzo kocham Pawła, a on mnie. No chyba... Nie no, co ja plote? Na pewno!
A jeśli... Jeśli jednak się mylę? Sama już nie wiem.
Przed wczoraj gdy spytałam Pawła czy przejdziemy się wieczorem (tak jak to robimy już od pięciu tygodni, od kąd jesteśmy parą) miał dziwny wzrok, gdy odmawiał. Powiedział, że ma jakąś kolację rodzinną. Wcześniej wcale o niej nie wspominał. Powiedział, że się spotkamy jutro. Zgodziłam się, a on mnie przytulił. Znów poczułam, że jestem bezpieczna. W jego ramionach czułam, że mogę wszystko. Z tą kolacją to na pewno była prawda. To tylko ja mam jakieś durne wymysły! Będzię dobrze! Prawda Pamiętniczku?
A jutro się przejdziemy i spróbuję z nim porozmawiać.
Ok muszę lecieć bo mama woła mnie na kolację, Pamiętniczku przyjdę po kolacji i jeszcze trochę tu popiszę...

***

- Czy ty jesteś parą z tym chłopakiem, który odprowadził Cię dziś do domu? - Spytała mama.
- Yyy... No ten wiesz. Ta jakby.... - Dukałam, bo bałam się reakcji mamy, że mam chłopaka.
Ona twierdziła, że chłopak w wieku szesnastu lat to przesada. Ostatnio rozmawiałam z nią na ten temat. Chyba udało mi się wybić jej to z głowy, ale nie wiem czy ta jej głupia fanabelia znów nie powróciła.
- On nie jest w twoim typie córeczko.
- Że co? A niby dlaczego? Przecież ty go nawet nie znasz! - Ogromnie się zdenerwowałam.
- A yt znasz?! Nie podnoś na mnie głosu i zapomnij o jakimkolwiek chłopaku, a szczególnie o tym! - Mama już wyraźnie krzyczała.
- Haha - Zadrwiłam. - A niby dlaczego?
- Nie pozwolę aby cię zraniał. - Mówiła już spokojnie, z troską w głosie.
- Ale skąd pomysł, że on mnie zrani mamo?
- Córeczko, ale nie przejmuj się, znajdziesz lepszego... - Mama mówiła cicho i z zakłopotaniem, nie wiedziałam o co jej chodziło ale po jej tonie i wyrazie twarzy widać było, że zrozumiała, jak bardzo kocham Pawła.
- O co ci chozi?! Powiedz! - Naciskałam.
- Jakieś dwa dni temu, jak wieczorem wróciłaś do domu pojechałam na szybkie zakupy, pamiętasz? - Mama rozpoczęła wyjaśniać sprawę.
- No kojarze...
- Ty wtedy wróciłaś ze spotkania z tym chłopakiem?
- No tak...
- Tak myślałam. No więc, on tam pod centrum obejmował jakąś obcą dziewczynę za tyłek, a potem się całowali. Normalnie nie zwróciłabym na to uwagi, ale oni tak się obejmowali jakby na środku chodnika mieli zacząć robić.. no wiesz co. I gdy dziś zobaczyłam tego chłopaka z tobą stwierdziłam, że muszę ci o tym powiedzieć.
- Co?!! Ty sobie kpisz! To na pewno nie był Paweł! Na pewno nie on! Kłamiesz! Wymyśliłaś to bo on ci nie pasuje! Jak możesz! - Płakałam i darłam się na mamę najgłośniej jak potrafiłam.
- Kochanie.. Nie chciałam cię zranić, ale napraw...
- Nie! Zamknij się! Nie chcę cię słuchać! Nienawidzę cię!
Mama próbowała mnie przytulić ale pobiegłam do pokoju. Teraz siedzę tu i płaczę. Mam całe mokre kartki.
To nie mogła być prawda. Paweł taki nie jest. Muszę jutro w szkole z nim porozmawiać.
Pamiętniczku, proszę powiedz, że mama kłamała...
  • awatar Never lose hope ;*: Już 3 rozdział nie mogłam się doczekać czekam na następny bo opowiadanie jest super.:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pamiętniczku... Nie pisałam ponad dwa tygodnie.
Tyle się wydarzyło. Codziennie po szkole spotykałam się z Pawłem. On jest taki cudowny.
Od wczoraj jesteśmy parą. Siedzieliśmy na ławce i trzymaliśmy się za ręce. To było pierwszy raz tak na poważnie, bo nie wliczam tamtego incydentu z pierwszego dnia. Milczeliśmy. Nagle on gwałtownie obrócił głowę w moją stronę.
- Nigdy nie słyszałem piękniejszego imienia niż Laura, a jego właścicielka jest jeszcze piękniejsza. I czy ty... - spojrzał mi głęboko w oczy. - Czy ty chcesz być moją i tylko moją dziewczyną?
Był poważny, nie śmiał się. Ledwo co wydukałam "tak", a na jego twarzy od razu pojawił się ten znajomy uśmiech.
Przysunął się bliżej, objął mnie ramieniem i pocałował. Przebiegł mi po plecach dreszcz. Ale taki całkiem inny. Takiego dreszczu jeszcze nigdy nie czułam. Całowaliśmy się długo. Do chwili gdy nie brakło nam powietrza.. Jeszcze nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego. Było tak, tak wyjątkowo.
Jejku, jak ja go kocham.!
Potem znów milczeliśmy. A jeszcze później sprzeczaliśmy się kto kogo kocha brdziej. Wieczorem odprowadził mnie do domu. Bardzo długo przytulaliśmy się i całowaliśmy na pożegnanie.
- Laura. Laura?
- Co? Co?
- Córeczko, co ty jesteś taka odleciana? Jedz tą kolację, nie grzeb tak tym widelcem. - Powiedziała zatroskana mama gdy byłam już w domu.
- A no jem, jem.
- Czy ty się przypadkiem nie zakochałaś? Dawno nie widziałam cię w takim stanie.
- Hahaha, mamo! Ale ty bzdury gadasz! Ja i zakochać? Hahaha.
W odpowiedzi mama tylko pokręciła głową, a ja w spokoju mogłam bujać w obłokach.
Nie mogę się doczekać jutra. Spotkam się z moim Pawełkiem. Kochanym. Szkoda, że nie mam z kim podzielić się moim szczęściem. Gośka się na mnie wypieła, a Anita razem z nią.
Dobrze, że mam ten notesik. Pamiętniczku! Będę Cię pisała do końca życia.!

 

 
(historia napisana w formie pamiętnika)

Cześć, mam na imię Laura.
Czuję, że tym razem będzie wyjątkowo. Tak. Tak. To on. Na pewno. Na sto procent.
Dlatego postanowiłam, że założę ten pamiętnik. Przyjaciółki mnie wystawiły, a teraz ten mały notes zastąpi mi dobrą koleżankę. Niby mam te głupie szesnaście lat, ale naprawdę potrafię kochać.
A teraz to chyba jestem mega zakochana...
Wszystko zaczęło się wczoraj...
Szłam rano do szkoły. W szarych rurkach, ciemno zielonym podkoszulku, granatowej, troszkę przy dużej bluzie i zielono- czarno- białych air maxach. Słuchałam rapu. Gdy dochodziłam do budynku szkoły, na barierce przed ogrodzeniem siedziało trzech chłopaków z mojej klasy. I jeszcze ktoś. Ktoś obcy. "Zapewne nowy" - pomyślałam.
Miał jasno- brązowe włosy, ale nie bląd. Po bokach był wystrzeżony prawie na zero, a na środku miał genialną czuprynę! Pięknie się uśmiechał. A jego piękne bielutkie zęby idealnie komponowały się z czekoladowymi oczami. Był trochę wyższy ode mnie. Przez moją głowę przemknęło jedno słowo "ideał".
Dobra, dobra, wiem- przecież oni nie istnieją.
- Siema Laura! To Paweł. Jest nowy w naszej klasie- powiedział jak zawsze wesoły Tomek.
- Hej- przywitałam się z tym przystojniakiem, ale pewnie miałam wyraz twarzy jak ciele.
- Cześć, miło mi cię poznać piękna- nąszalancko zagadnął i wyszczerzył te białe perełki.
Wtedy chyba właśnie szczeliłam buraka.
Czy ja wiem? Piękna? No na pewno nie brzydka, ale też nie najładniejsza. Przeciętna. Ale co z tego, skoro on uważa, że piękna.
Chwilę się z nim sprzeczałam, próbowałam się zachować naturalnie, mówić jak do starego kumpla, że nie ma racji. Jednak on cały czas był przy swoim, a serce tak mocno mi waliło, że musiałam wymyślić jakąś wymówkę i szybko uciec. Za plecami tylko udało mi się słyszeć jego czarujący śmiech.
Gdy szłam po schodach do klasy cały czas o nim myślałam. Jego słowa wydawały się być naprawdę prawdziwe. W jego głosie słyszałam pewność siebie. Miałam głupie wrażenie, że on serio uważał, że jestem ładna. Przez całą pierwszą lekcję nie mogłam o niczym innym myśleć. Czułam jego spojrzenie wlepione we mnie.
Dlaczego akurat musiałam siedzieć z przodu?!
Parę lekcji później mieliśmy godzinę wychowawczą, pani opowiadała nam o Pawle. Niestety prawie nic do mnie nie doszło, bo tym razem ja miałam okazję by cały czas na niego patrzeć. Jejkuu jaki on jest cudowny!
Kurde muszę się ogarnąć, mówię jak jakaś pusta laska! -.-
Ok. Teraz najlepszy momęt mojej wczorajszej historii.
Wracałam ze szkoły, weszłam w zakręt. Jak zwykle miałam słuchawki na uszach. Nagle poczułam jak coś łapie mnie za rękę i w tej samej chwili wyciąga mi z ucha jedną słuchawkę. Nie zdążyłam się oglądnąć, bo na szyi poczułam miękki oddech i usłyszałam delikatny szept: "jesteś piękna".
TO ON.
Poczułam ten durny dreszczyk na plecach. Delikatnie się uśmiechnęłam, ale szybko i zdecydowanie wyrwałam rękę z jego ręki.
- Co ty robisz? - spytałam udając obojętność.
- Nic. Po prostu trzymam za rękę najpiękniejszą dziewczynę w szkole- powiedział z rozbawieniem i wyszczerzył zęby.
- Nie. Przecież my się nie znamy.
- Powinnaś mnie znać. Pani opowiadała dziś o mnie. - chichrał się jak głupi.
- Ale nie słuchałam, a poza tym to ty nie znasz mnie- uparcie byłam przy swoim.
- Jesteś najpiękniejszą i najbardziej upartą dziewczyną ze szkoły.
- To nie wystarczy, żebyśmy latali za ręce.
- No to się poznajmy! W czym problem?- zmarszczył zabawnie brwi. - Chodź do parku.
Uśmiechnęłam się, chwilkę się z nim droczyłam ale i tak uległam i poszłam z najprzystojniejszym chłopakiem ze szkoły na plac.
Długo rozmawialiśmy. Prawie trzy godziny. Na szczęście Paweł nie pali, nie pije i nie ćpie. Przeprowadził się z rodzicami i mieszka dwie ulice dalej niż ja. Jest jedynakiem. Dowiedziałam się o nim jeszcze wiele, wiele rzeczy ale brakło by mi kartek by tu o tym wszystkim napisać. On też dużo o mnie wie.
Och, kochany pamiętniczku... Znów się zakochałam. Po ostatnim razie miałam dać sobie spokój. Już nikt miał mnie nie ranić.
Może Paweł mnie nie zrani? Jest takim młodym gentelmenem.
Jejciuu było tak fajnie. Odprowadził mnie pod sam dom. Jestem meega zakochana!
Oj, było idealnie. Jednak ideał istenieje- właśnie na przykładzie Pawła... Kurcze! Dziś chyba nie usnę...♥